Svoya powstała z potrzeby tworzenia po swojemu
Przez lata pracowałyśmy w dużych firmach. Z zewnątrz wyglądało to jak ciekawa, kreatywna praca. Na papierze wszystko się zgadzało. A jednak z czasem coraz wyraźniej czułyśmy, że brakuje nam w niej czegoś ważnego.
Chciałyśmy tworzyć inaczej. Wolniej. Bliżej siebie i z większym poczuciem sensu. Mieć wpływ nie tylko na to, jak coś opowiedzieć, ale też na to, co właściwie tworzymy, z czego i po co.
Do tego dochodziło tempo, które dobrze zna każdy, kto choć raz pracował w korporacyjnym rytmie: dużo presji, dużo ekranów, mało oddechu. Coraz mniej przestrzeni na własne tempo, ciekawość i zwyczajną radość tworzenia.
Obie czułyśmy, że tęsknimy za czymś bardziej namacalnym. Za pracą bliżej życia, bliżej materii, bliżej siebie.
Chciałyśmy robić coś własnymi rękami. Dotykać materiałów, obserwować, jak z pomysłu naprawdę powstaje rzecz. Mieć wolność, żeby próbować, zmieniać zdanie, szukać lepszych rozwiązań. Tworzyć bez sztywnych schematów, w rytmie, w którym jest miejsce na uważność, jakość i przyjemność z samego procesu.
Moment, w którym powiedziałyśmy „stop”
Odeszłyśmy od sztywnej, etatowej pracy i przeszłyśmy na freelance, szukając większej swobody i własnego rytmu. Ale gdzieś obok zawodowych projektów od dawna rosło w nas zainteresowanie czymś zupełnie innym.
Ciągnęło nas do rzemiosła.
W wolnych chwilach wracałyśmy do tego, co naprawdę nas karmiło. Do stolarstwa i robienia własnych mebli. Do zapachu drewna, jego faktury i niedoskonałości. Do pracy z formą i żywym materiałem. Do domowych eksperymentów, naturalnych składników i pierwszych świec, po których mieszkanie wypełniał subtelny zapach olejków eterycznych.
Było w tym coś, czego długo nam brakowało. Spokój skupienia. Kontakt z materią. I ta szczególna satysfakcja, kiedy pod koniec dnia można spojrzeć na coś i pomyśleć: zrobiłam to własnymi rękami.
Od wspólnego pomysłu do wspólnej marki
Któregoś dnia znów usiadłyśmy razem przy jednym stole. Rozmowa zeszła z pracy na nasze małe, prywatne eksperymenty.
Jedna z nas wyciągnęła krem, który zrobiła sama z naturalnych składników. Druga postawiła na stole własnoręcznie zrobioną świecę sojową.
Przez chwilę nic nie mówiłyśmy.
To była dobra cisza.
„Skoro my tak bardzo potrzebujemy wokół siebie natury, pięknych rzeczy i czegoś, co pomaga na chwilę zwolnić, to może inne kobiety czują podobnie? Może też chciałyby mieć obok siebie produkty, które są pięknie wykonane, naturalne i po prostu towarzyszą im w ich codziennych rytuałach.”
„No to może je zróbmy.”
Pojawił się pierwszy zalążek.
Tak narodziła się Svoya
Svoya powstała jako marka, ale od początku była dla nas czymś więcej.
Jej nazwa przypomina nam o byciu po swojej stronie. O słuchaniu siebie trochę uważniej. O szukaniu własnego rytmu, zamiast nieustannego dopasowywania się do rytmu świata.
Od początku wiedziałyśmy też, że nie chcemy tworzyć po prostu „ładnie pachnących rzeczy”.
Im głębiej wchodziłyśmy w świat aromaterapii, tym bardziej fascynowało nas to, jak wiele może znaczyć zapach. Jak silnie łączy się z pamięcią, emocjami, nastrojem i tym, jak czujemy się we własnym ciele.
Coś więcej niż zapach
Zapach potrafi zmienić atmosferę chwili. Towarzyszyć odpoczynkowi, skupieniu czy wieczornemu wyciszeniu. Stać się częścią małego rytuału, który przypomina, że pośród wszystkiego, co dzieje się wokół, jesteśmy jeszcze my.
Aromaterapia wciągnęła nas na tyle, że z czasem zaczęłyśmy korzystać z niej również we własnym życiu. Później przyszła potrzeba zrozumienia jej głębiej, a wraz z nią dodatkowe studia z aromaterapii klinicznej.
Chciałyśmy wiedzieć więcej. Rozumieć nie tylko zapach, ale także właściwości poszczególnych olejków i zasady bezpiecznej, odpowiedzialnej pracy z nimi.
Dlatego w naszych produktach wykorzystujemy certyfikowane, w 100% naturalne olejki eteryczne.
Ich zapach nie jest tak intensywny jak zapach syntetycznych kompozycji. I właśnie o to nam chodzi.
Nie chcemy zapachu, który wchodzi do pomieszczenia pierwszy i zagłusza wszystko inne.
Wolimy taki, który jest blisko. Otula. Towarzyszy. I delikatnie przypomina, żeby na chwilę wrócić do siebie.

Inny rytm działania
Świat rzemiosła i aromaterapii zachwycił nas jeszcze czymś: swoim rytmem.
To zupełnie inny sposób tworzenia niż ten, który znałyśmy wcześniej. Bardziej organiczny. Mniej oparty na pośpiechu, bardziej na uważności, czuciu i procesie.
Tutaj nie wszystko da się przyspieszyć.
Czasem trzeba poczekać. Dotknąć. Powąchać. Sprawdzić. Zmienić proporcje. Zacząć jeszcze raz.
I chyba właśnie to lubimy w nim najbardziej.
Tworzenie znowu stało się czymś, czego można doświadczać wszystkimi zmysłami.
Codzienne rytuały po swojemu
Chciałybyśmy, żeby produkty Svoya stawały się częścią właśnie takich chwil.
Poranka, zanim dzień rozpędzi się na dobre. Krótkiej pauzy pomiędzy jednym zadaniem a drugim. Wieczoru, kiedy światło ekranu na chwilę ustępuje światłu świecy.
Nie wierzymy w życie, które zawsze jest spokojne i idealnie zbalansowane. Same zbyt dobrze znamy dni, kiedy wszystko dzieje się naraz.
Wierzymy za to w małe momenty.
W kilka świadomych oddechów. W zapach, który przywołuje do teraźniejszości. W światło świecy. W prosty rytuał, który nie musi niczego naprawiać ani zmieniać.
Może po prostu przypomnieć, że w całym tym pędzie jest jeszcze miejsce dla nas samych.

Kreatywność w zgodzie z nami
Kiedyś nasza kreatywność żyła głównie w slajdach i strategiach.
Dziś pachnie lawendą, kadzidłowcem i cytrusami. Ma fakturę wosku, szkła i papieru.
Zostaje na dłoniach po całym dniu pracy. I chyba właśnie dlatego Svoya jest dla nas czymś więcej niż marką. Jest opowieścią o tworzeniu po swojej stronie. O kreatywności, która nie musi być głośna ani nieustannie czegoś udowadniać.
O pracy, w której jest miejsce na ciekawość, jakość i własny rytm.
O wyborze tego, co naprawdę ma dla nas znaczenie.
I o tej prostej myśli, od której wszystko się zaczęło: można robić rzeczy inaczej. Można robić je po swojemu.